I zemścić się despektu, bolu, krzywdy jego.
Cóż potem: ledwie drzewo złożył, ledwo skoczył,
Zaraz się w kompaniej przy swem bracie zoczył.
75
Wsiadł beł przedtem na konia Aldygier surowy,
Ich stryjeczny, we zbroi, do bitwy gotowy.
Tych dwu na ziemi widząc, popuścił koniowi
I z drzewem leciał żartko ku Mandrykardowi.
Z szyszaka wypadł głośny dźwięk uderzonego,
Bo też trafił, jako chciał, króla tatarskiego;