Twarz zbladła, słabe zdrowia zostają nadzieje.

77

Z taką młody Ryciardyn biegł zapalczywością,

Bólem i srogą brata wzbudzony litością,

Aby ukazał, jak więc często ukazował,

Że się francuskiem słusznie książęciem mianował.

Czego na ten czas pewnie doznałby beł śmiały

Mandrykard ani z placu zjechałby mu cały:

Koń szwankował, niestetyż, nieszczęście tak chciało,

Co mu paść, jego srodze przycisnąć kazało.