W zad nie była o jeden palec poruszona.

Patrzy Marfiza, jeśli pohaniec zuchwały,

Co siłą swą dopiero tak beł okazały,

W ściślejszem wojny skusić będzie chciał sposobie,

Aby skoczyła z mieczem k niemu w onej dobie.

83

Ten żywioły niezbożnik przeklina i nieba,

Widząc, iż w siedle siedzi panna, jako trzeba.

Ta zaś, co mu tarcz przeszyć mocą wielką chciała,

Iż cała, markotno jej i przykro łajała.