Szkapa1564, który djabła miał jeszcze w swojem boku,

W tak zapędzonem poniósł Doralikę skoku,

Iż go rzeka gwałtowna, las, przekop szeroki

Nie hamuje; wyniósł ją prawie pod obłoki.

A pierwej nie zawściągnął polotnego biegu,

Aż Sekwany głębokiej dopadł rączy brzegu,

Minął wojska francuskie, hetmana szockiego

I stanął przy namiocie króla granackiego.

6

Mandrykard z królem z Sarce długo ją gonili