I chytrości świadomi Brunellowych byli,

Obróciwszy wzrok prosty i twarzy do niego,

Mruganiem dawali znać, iż to sprawka jego.

Marfiza podejrzenie nań ma, wszytkich pyta

I chciwemi uszyma nowe skargi chwyta

Tak długo, aż się pewnej rzeczy dowiedziała,

Iż to beł Brunel, przezeń co broni stradała,

87

Bruneli, co go Agramant dla dziwnych chytrości

Z tyngitańskich umyślnie wziął do siebie włości,