94

Brunel siedzi na karku końskiem, smutne głosy

Powtarza, ta go trzyma za zjeżone włosy;

Łzami kropi zanadrze, wołając częstemi

Imiony na pomoc tych, co wiódł przyjaźń z niemi.

Król, kiedy takie w rzeczach widział zamieszanie,

Biedzi się, rozwikłać to ma pilne staranie;

Ale mu to niemiło, zbytnie się frasuje,

Iż takową zniewagę od Marfizy czuje.

95