Nie cieszą go z pastwiskiem najchłodniejsze źrzódła:
Wskróś wstyd, ból, srom, miłość haniebnie go zbodła.
112
Postrzegł Rugier, kiedy wsiadł na Frontyna jego,
Co igrzysko miał w placu mieć krwawe dla niego;
Bieży za niem, ale wnet przypomina sobie,
Iż z Mandrykardem bić się winien w onej dobie.
Tak został, chcąc ukazać wprzód Tatarzynowi,
Że krzywdy czynić nie da białemu orłowi;
Pragnie w szranki uprzedzić króla z Serykany,