27
»Oczy się w najeżonem łbie skryły głęboko,
»Nos, rozwlokły po wyschłem obliczu szeroko,
»Nie tylko równać mu się gładkością królowi,
»Ale najszpetniejszemu zabrania1617 gburowi1618.
»Przykra do tego febra tak w skok nastąpiła,
»Iż w Arnie1619 zostać wszytkich zaraz przymusiła1620;
»A jeśli jeszcze co w niem było nieszpetnego,
»Ginie, jak z kwiatu różej, dawno urwanego.