Płochość jakaś często się w sercach naszych rodzi,
W tej zwłaszcza sprawie, która z miłości pochodzi.
Nieuczciwemi z Sarce król niedawno słowy,
Rozgniewany, lżył przykro wszytkie białe głowy,
Zapał wnętrzny tak gasząc łzami, które leje
Z oczu swych, iż go wzniecić już nie ma nadzieje.
2
Nic to, o szlachetna płci: pomogę ja tobie
I ukażę, iż głupio w tem postąpił sobie,
Piórem, mową, rozumem dokazawszy tego,