Aby dla nich codzienne podejmował straty,

Ochotą jednak, jawnej pełną życzliwości,

I twarzą, w której obraz tkwiał słodkiej ludzkości,

Tak zniewala i tak ich pociąga ku sobie,

Iż wszyscy, byle on zdrów został, ledz chcą w grobie.

Ci zawsze w Jasnej Górze w dziedzińcu mieszkali

I nigdy, prócz gwałtownych trwóg, nie wyjeżdżali.

58

Teraz, aby posiłek prędki dał Karłowi,

Zostawiwszy swemu straż niewielką zamkowi,