Do Serykana leci, aby mu ukazał,

Iż z tak przykremi słowy głupie1754 się odważał;

Ale go rączo Rynald serdeczny dogoni,

Hamuje, trzyma, prosi, nie dopuszcza broni,

Mówiąc: »Mnież sił nie staje, ja rąk nie mam swoich,

»Abym się zaraz zemścił krzywd, despektów moich?«

99

Potem na poganina krzyknie gniewliwego:

»Gradasie, pokazać ci chcę wnet, iż mojego

»Omieszkania przyczyna dziwnie słuszna była,