Wynosił ustawicznie i z onej roboty

Więtszej sobie dodawał bez trudu ochoty.

91

Tak beł rączy, tak żartki staruszek zgrzybiały,

Iż się zdało, jakby go dla zawociów dały

Nieba na świat; ten z płaszcza w podołku szerokiem

Mając wielu imiona, sporem biegał krokiem.

Gdzie je nosił, gdzie chodził, dlaczego to robił?

Powiedzieć w drugiej pieśni, jużem się sposobił,

Jeśli według zwyczaju słuchać mię będziecie