Jędzę z piekła być mniema Marfizę gniewliwą,
Gdy swój wzrok nań obraca i twarz zapalczywą;
A lub to kilka razów przykrych mu zadała,
Przecię do swej obrazy długo nie wzruszała.
55
Wiedział bowiem moc szable swojej niesłychaną,
Która najtwardszą zbroję, trzykroć sczarowaną,
Jako papieru kartkę, snadno przecinała,
Gdzie jeno kolwiek lub w tarcz lub w blach zajmowała;
Rzadko odszedł, kogo nią Rugier ciął, bez rany,