Jako Agolant z synmi najokrutniejszemi,
Brzemiennej Galacielle nie chcąc mieć w swej ziemi,
Na morze w złem czółnisku wyprawił bez wiosła,
Aby ją na pewną śmierć wzdęta woda niosła.
75
Długo z wesołą twarzą Marfiza słuchała
Brata swego i powieść w sercu rozbierała;
Cieszy się niewymownie, słysząc znakomite
Dzieła wielkich pradziadów, o których obfite
Wszędy z nasłodszą sławą idą wiadomości,