Tusząc, Marganorowem iż on jest mieszkaniem.
97
Zaraz, jak wpadli w rynek, straż oczy straszliwe
Obraca i ręce nieść chce, na korzyść chciwe;
Pytają przyczyn weścia i co zaczby byli,
W który sposób w dziedzictwo pana ich przybyli.
Wtem sam Marganor wyszedł rączo z niektóremi
I słowy jem powiada zaraz gniewliwemi
Prawo złe swojej ziemie i ustanowiony
Zwyczaj na gościa, który trafi się w te strony.