Aż nakoniec, choć serce milczało strwożone,

Łzy nieba przeraziły, gwiazdami natknione,

Zwabiwszy na szeroki krąg ziemski gniew boży,

Który im jest późniejszy, tem surowszej grozy.

104

Bo za tą okazyą on lud utrapiony

Wylewa na Margana jad wewnątrz tajony:

Tłucze, bije, włosy rwie, lży słowy szpetnemi.

Pełni się to, co czasy rzeczono dawnemi,

Iż na pochyłe skaczą drzewo biedne kozy,