»Niechaj mię gniew z dziatkami zabije surowy,

»Gniew Stworzyciela mego, aby ludzie znali,

»Żem winien, że mię słusznie za mój grzech skarali«.

Tak pan najpobożniejszy rzekł, zapłakanemi

W niebo patrząc pogodne oczyma swojemi;

Na księgach trzymał pisma świętego swą rękę,

A kapłan Bogu winną głosem czytał dziękę.

85

Do ołtarza stamtąd się drugiego pomknęli,

Który Sarracenowie w swem namiecie mieli.