Bo z pieluch zaraz bierał od niego ćwiczenie.

44

Już swe wyciągnął ręce, aby go obłapił,

Chcąc spytać, po co w ten kraj z domu się pokwapił,

Alić srogi szaleniec niezrównanej mocy

Z kijem śmiertelnem bliżej przeciwko niem skoczy

I czyni skrwawiony tór przez długie obozy,

Rwie namioty, tłucze lud, zbroje, konie, wozy.

Ledwie go Fiordylizi nadobna dojrzała,

Głosem: »Awoż Orlanda macie!« zawołała.