Zaraz pogan strwożonych wiele zabijają.
Już morze krwią spłynęło, okryte trupami,
Już pożera szyszaki, szable z puklerzami.
82
Przyszedł czas, aby skarał Bóg pogańskie złości,
Pychę, krzywoprzysięstwo, chciwe wszeteczności;
Zaczem bohatyrowie, co z Dudonem byli,
Snadno ich w słonem morzu, gdy On chciał, grążyli.
I z daleka tak dają raz nieuchroniony,
Że ledwie sam Agramant, nieszczęściem zemdlony,