Próżną jakąś nadzieją, wszczął bój zabroniony.

Strętwiał, ciężkie z wnętrzności posyła wzdychanie,

Widzi, iż pewnie musi dość z królem rozstanie.

Nie jeno się w niem kochał, lecz i srogie znaki

Niefortun rodzą w sercu jego żal dwojaki:

Coś nie grzeczy, gdy szczęście mieni swe obroty,

Mienić miłość ku panu i spuszczać z ochoty.

65

Różne dyskursy w głowie, różne myśli knuje,

Co godzina się biedzi, dzień i noc frasuje,