54

Zaczem zaraz gromi go na pierwszem wejźrzeniu,

Aby zranionemu dał plastr zdrowy sumnieniu.

»Czemu — mówi — odkładasz? Czemu karku swego

»Pod słodkie jarzmo Boga nie schylasz mojego?

»Któremu nie tak miły mus: usty wolnemi

»Imię jego wyznane tu ma być na ziemi.

»Tyś beł łaski niewdzięczen: cóż za dziw, iż twemu

»Dał munsztuk uporowi tak wyuzdanemu?«

55