Ranę zadał, z jelity krew mu tocząc żywą.

93

Już zdesperował Gradas, dwa dobre potoki

Widząc krwie swej, co jego pobroczyła boki,

A ów jeszcze nieranny, a ów niedraśniony,

Po wielu razach ciężkich prędszy do obrony.

Zaczem prawej swej ręce lewą pomagając

Spuszcza szablę; ta z góry haniebnie spadając,

Jak chce Serykan srogi, w czoło uderzyła

I wspaniałego grabię zaraz ogłuszyła.