Ale kiedy tak wleciał wysoko, że okiem
Próżno go było dojźrzeć i najbystrszem wzrokiem,
Udał się tem gościńcem, którem słońce chodzi,
Gdy z rakiem w towarzystwie koło swe obchodzi294,
I leci, smarownemu równy okrętowi,
Kiedy się życzliwemu poruczy wiatrowi.
Niech zdrów lata; ja o niem teraz skrócić mogę,
A przypomnię tem czasem Rynaldową drogę.
51
Dwa dni całe biegł Rynald po głębokiej wodzie,