Wdzięcznie od gospodarza chęć onę przymuje
Rynald i zniewolony uprzejmie dziękuje.
Potem bez omieszkania z pałacu wypada
I w gotową pomniejszą barkę rączo wsiada,
W której legł, długą jazdą przykro spracowany,
A sen mu pokój na wzrok przyniósł pożądany.
Łódź leci, jako strzała, puszczona z cięciwy,
Albo jak po powietrzu ptak, obłowu chciwy.
53
Leci łódź, sześcią wioseł raźnych rozpędzona,