O, jakby stokroć była umrzeć zań gotowa,

Gdyby wiedziała o tem, córka Amonowa!

O, jakoby Marfiza serdeczna bieżała

Na ratunek, kiedyby złą wieść usłyszała,

Iż Rugier w wieży wzdycha, jęczy, lamentuje,

A zła baba rozmajte męki mu gotuje!

Żaden wzgląd na rodzice dziewek zajątrzonych

Nie utrzymałby w polu i w zamkach zamknionych.

22

Tem czasem, jako wiarę i słowo dał swoje