Gdy się tak Leon skarżył, gdy tak utyskował,

Najsmutniejszą obfitem płaczem twarz rysował

Stąd, iż śmiał wątpić Rugier o jego szczerości,

Stąd, iż lekce poważał skarb wiernej miłości,

Drugi, niespodziewaną mową przerażony,

Rozwesela wzrok, chmurą płaczu zasłoniony.

»Żywot — mówi — już dwakroć, Leonie wspaniały,

»Nieodsłużone chęci twe mi darowały.«

43

Potem, kiedy go z pracą dźwignęli oboje,