Co godzina patrzyła małżonka zdrowego;

Świeżych chęci i świeżych, gorących miłości

Nie chce nagle frymarczyć w płacze i żałości.

108

Lecz i słów i próśb takich smutna nie najduje

Użyć go; gniew mu szczery z oczu wyskakuje.

Milczy, twarz bladą spuszcza, serce żałośliwe

Ledwie patrzyć pozwala na boje straszliwe.

A ci zaś, skoro na plac wjechali szeroki,

Srogie kopie wziąwszy, w swoje kładą toki