»Rynald, chcąc mię ratować, skoczył między wały

»I mało nie utonął, bo wiatry powstały;

»Wiatry srogie powstały, które niepogodę

»Sprawiły i wzburzyły ze dna morską wodę.

»Co się z niem potem stało, ja wiedzieć nie mogę.

»Alcyna wtem, ciesząc mię, poszła w mokrą drogę

»I na straszliwem dziwie spół ze mną jechała

»I wśród morza całą noc i dzień mię trzymała.

43

»Ażeśmy przyjechali do wyspy osobnej,