Kiedy beł czas i słuszna nadeszła godzina,

Że wszyscy spali, że nic nie słychać, Alcyna

Cicho z swego pokoju sama tylko wyszła

I ważąc się pomału na to miejsce przyszła,

Gdzie w Rugierze nadzieja i bojaźń niemały

Czas utroskane myśli i serce mieszały.

27

Skoro ujźrzał namieśnik415 Astolfów nad sobą

Śmiejące się dwie gwiaździe z niebieską ozdobą,

Jakby mu z żył zażęta siarka416 szła ku górze,