Jakiś szept pomieszany z cichym zbóż szelestem

Duszę moją kołysze melodią złowrogą.

Jakieś widma zachodzą mi drogę natrętnie,

Patrzą w oczy... Śmierć tylko pogląda tak smętnie...

Opłakaną przez wierzby idę w pole drogą.