Chodził po pokoju wzdłuż i wszerz, oglądając jakiś przedmiot, to znów biorąc w rękę inny. Miałem wrażenie, że ma mi coś do powiedzenia i że nie wie, w jakich słowach to uczynić.

— Mam tutaj inny tom Bergotte’a, przyniosę go panu — dodał i zadzwonił. Po chwili zjawił się groom.

— Proszę mi sprowadzić starszego kelnera. Jedynie on zdolny jest tutaj załatwić coś inteligentnie — rzekł pan de Charlus wyniośle.

— Pana Aimé, proszę jaśnie pana? — spytał groom.

— Nie wiem, jak mu na imię... ale tak, owszem, przypominam sobie, że go tu nazywano Aimé. Biegnij prędko, to pilne.

— Zaraz będzie tutaj, proszę jaśnie pana, właśniem go widział na dole — odparł groom, pragnąc robić wrażenie dobrze poinformowanego.

Upłynął jakiś czas. Groom wrócił.

— Proszę jaśnie pana, pan Aimé już poszedł spać. Ale ja mogę to załatwić.

— Nie, po prostu zbudzisz go.

— Proszę jaśnie pana, nie mogę, on nie sypia tutaj.