— Kwadransik Rabelego — przerwał doktór Cottard, już nie tonem wahania, ale dowcipnej pewności.
— ...którzy uprawiają kult literatury wedle reguły Abbaye-aux-Bois w obedjencji dla pana wicehrabiego de Chateaubriand, wielkiego mistrza dętolu, wedle ścisłej reguły humanistów. Pan wicehrabia de Chateaubriand...
— Chateaubriand? z kartofelkami? — przerwał Cottard.
— To jest patron tego bractwa — ciągnął Brichot, nie zwracając uwagi na koncept doktora, który w zamian, przerażony zwrotem Akademika, spojrzał niespokojnie na pana de Charlus. Cottard uważał, że Brichot okazał brak taktu, natomiast kalambur Cottarda sprowadził subtelny uśmiech na wargi księżnej Szerbatow.
— Z naszym profesorem gryząca ironia doskonałego sceptyka nigdy nie traci swoich praw — rzekła uprzejmie, aby okazać, że „dowcip” lekarza nie przeszedł niezauważony.
— Mędrzec jest z konieczności sceptykiem — odparł doktór. „Cóż ja wiem”? gnoti seauton, powiadał Sokrates. To bardzo słuszne, nadmiar we wszystkiem jest wadą. Ale głupieję z podziwu, kiedy pomyślę, że to wystarczyło, aby przechować imię Sokratesa do naszych czasów. Cóż takiego jest w tej filozofji? Ostatecznie, nie wiele. Kiedy się pomyśli, że Charcot i inni dokonali prac tysiąc razy wybitniejszych — i które przynajmniej opierają się na czemś — zanik reakcji źrenic jako objaw paraliżu postępowego — i że ich prawie że zapomniano! W rezultacie, Sokrates, to nie żadna nadzwyczajność. To są ludzie, którzy nie mieli nic do roboty, pędzili życie przechadzając się i bawiąc w dysputy. To tak jak Chrystus: „Kochajcie się nawzajem”, to bardzo ładne.
— Mój drogi — prosiła pani Cottard.
— Oczywiście, żona protestuje, to są wszystko neuropatki.
— Ależ mężusiu, nie jestem neuropatką — szepnęła pani Cottard.
— Jakto! nie jest neuropatka! kiedy syn jest chory, ona zdradza symptomy bezsenności. Ale ostatecznie uznaję, że Sokrates et consortes to jest potrzebne dla wyższej kultury, żeby mieć cytaty na pokaz. Cytuję zawsze gnoti seauton uczniom z pierwszego kursu. Stary Bouchard, dowiedziawszy się o tem, powinszował mi.