Gdy stary je pomarańcze jak jabłko, Andrzej czyta kolejną książkę Foucaulta.
Proste równanie eskaluje, gdy podczas Euro, Andrzej zapisuje się na studia z filozofii,
bo nie chce słyszeć, że Polska gola. Martwi się dopiero wtedy, gdy zapisuje się na doktorat
— zastanawiamy się, czy warto studiować do trzydziestki,
tylko dlatego bo ojcowie jedzą ogórki prosto ze słoika
i gryzą je wtedy tak i leje się ogórkowa woda ogórowa breja cerata brudna wielkie łapska z powyginanym ogórem który piszczy i skwierczy w otworze gębowym rozdziawionym na widok łydek lewandowskiego dalej piłkarzyki roberciki tancerzyki jeszcze jedna JESZCZE JEDNA GOOOOOL a nie no prawie rożny spalony rzut karny marny nic się nie stało zawsze pozostaje arka gdynia kurwa świnia no totalnie tak
Bombluje w nas prosecco. Wyrzucamy z Andrzejem strzępki i ile z nich
jest obcych, ile rzeczy jest we mnie cudzych,
rozsmarowanych w ruchach rąk jak atawistyczna
niechęć do masła, jak notowanie wszystkiego co popadnie,