Ile mi opowiadał w swojej długiej pieśni!

Jak znam tych współsłuchaczy, co wstrzymane w pędzie,

Liljowym mrokiem,

Siadały na gałązce lepkiej w długim rzędzie.

Tę bursztynową żabkę ze złocistem okiem,

Wychodzącą z bodjaków w milczeniu ciekawem,

Te modre szklarki nad stawem.

Tę przezroczystość nocy drżącą i miłosną,

Kiedy pióra tryskają, a skrzydła ci rosną,

Już znam to!..