W pęta zakuty i sieczon u słupa...

Bo tak mi, Chryste, znajome twe rany,

I siność twoja, i katów twych kupa,

I świst rzemieni, co krają, jak nożem, —

Że to nie mogło być gdzieś tam, za morzem!

I wiem, że tutaj, na miedzy, wśród drogi,

U jakiejś starej, zapadłej mogiły,

Wyrość musiały te ciernie i głogi,

Które w twą głowę bolesną się wpiły —

Bo żadne inne tak ranić nie mogą,