Mówić mi o takim kocie,

Wolałbym sam myszy łapać,

Albo siedzieć gdzie na płocie.

Co się mama nie nagniewa,

Nie naprosi, nie nasarka...

Ledwo skończy, aż mój Filuś

Smyk do kuchni i do garnka.

III

Wtem raz wbiega: coś się skwarzy...

Pęchu, węchu — to słoninka!