A światy, lecąc w błękitne przestrzenie,

Mojego wzroku czują błyskawice,

Krzyżując z myślą moją swe promienie...

Widzisz je? — Oto całe ich miliardy

Kreślą w przepaściach koła gorejące...

Jakże ty powiesz, że jest nieruchoma

Wielka budowa współruchu, współwagi?...

Czyż się nie lękasz, by wschodzące słońce

Rzuciło ziemi spojrzenie pogardy,

Od której w ogniach wstydu stanie Roma?