Kłamstwa ostatnich blasków swego słońca...

Pójdź, pani! Osłoń wzniosłą starca głowę

Od mar posępnych zwątpienia — bojaźni

I niech zakryją włosy twoje płowe

Przed jego wzrokiem krwawe widmo kaźni...

O, pójdź!...

CÓRKA

łkając

Milcz, Mario, bo mi pęknie serce!

MARIO