Rozjęczał się, rozkołysał na Wawelu spiż...

Do ćmy krzyżów przybył jeszcze jeden czarny krzyż.

Jeszcze jeden wzniósł ramiona nad smętną dziedziną,

Gdzie mniej coraz blasków słońca, a chmury wciąż płyną.

Z dróg tułaczych, z krwawych ścieżek oto wraca już

Ten, co z nami brał w pierś gromy wszystkich naszych burz.

Wraca oto uciszony oną wielką ciszą,

Których duchy praojcowe synów swych kołyszą.

Już otarty z jego czoła bożych rabów znój,

Dobiegł mety biegu swego, przebojował bój,