— My ta nie takie zazdrościwe! — dorzucił Szafarczyk.
A Jaśko Srokacz:
— Niech se Krasnoludek siędą! Godne miejsce!
I namykał poły73 od siwej sukmanki74, czyniąc mu miejsce przy ogniu.
— A dopieką się ziemniaki, to se i pojeść mogą, jeśli wola! — dorzucił gościnnie Kubuś.
Tak insi75:
— Pewnie, że mogą! Ino patrzeć, jak się dopieką, bo już duch idzie od nich76.
Siadł tedy Koszałek-Opałek i poglądając mile po rumianych twarzyczkach pastuszków, mówił z rozrzewnieniem:
— A, mojeż wy dzieci kochane! A czymże ja wam odsłużę!
Zaledwie to jednak powiedział, kiedy Zośka Kowalczanka, zakrywszy wierzchem ręki oczy, zawołała prędko: