A mieszkała w trzeciej chacie Kukulina, wdowa, z małą córuchną Marysią.
Trzeba, że na tę chwilę wzięła owa wdowa dziewuszkę swoją na ręce i szła pleć217 na dworskie pole.
Słyszy wrzask nieludzki u sąsiadki, więc stanęła i myśli:
— Jużci nie co, tylko biją kogoś. Trzeba iść bronić.
A tuż i jej dziecina, co jeszcze mówić nie umiała, kwilić zaczęła z żalu, że się to komuś krzywda i ból taki dzieje.
Spojrzała Kukulina ku drodze, spojrzała ku słońcu, że już podbiegło w górę, żal jej było czas tracić, jako że robotna218 była bardzo, ale przecież litość przemogła. Idzie tedy do sąsiadki, a tu drzwi zamknięte.
— Sąsiadko! — woła. — A któż to tam tak krzyczy?
A baba:
— Nie wasza w tym rzecz! Idźcie swoją drogą!
Więc Kukulina: