Zaraz też na skraj lasu wyszła wynędzniała, ubogo odziana kobieta, która zbierając lebiodę309, ocierała z łez oczy wychudzoną ręką i mniemając, iż jest sama, śpiewała rzewnym głosem:

Oj, wiosna ci to, wiosna,

Oj, dola mi żałosna!

Oj, pusto już w komorze,

Oj, głodno i w oborze, hej!...

Rozległo się echo jękiem szerokim het310 precz, po cichym lesie, a kobieta znów śpiewać zaczęła:

Na stole próżna miska,

Oj, piszczą jeść dzieciska!

Po łąkach kwitnie kwiecie,

A bieda ludzi gniecie!... hej!