Bóg ci pomagaj!

A to znów jak „Niedźwiedź kudłaty przywędrował do wilczycy we swaty”, a to jak „Babuleńka miała kozła rogatego, co był bardzo rozpustny”, a to jak „Siwe łabędzie leciały za morze...”.

Najbardziej wszakże lubiła Marysia i najczęściej śpiewywała394 piosenkę o sierocie, co gąski zwoływała do domu, bo ta piosenka była taka jakby o niej samej.

Kiedy więc wieczorne zorze ugasać395 zaczęły nad lasem, zaraz Marysia wyciągała najgłośniej i najcieniej, jak tylko mogła:

Pójdźcie, pójdźcie, gąski moje,

Pójdźcie, pójdźcie do domu!

Noc nadchodzi, ja się boję,

Bronić mnie nie ma komu.

Była to prześliczna piosenka, a tak wprost do serca szła, że kto w pobliżu szedł, to stawał i słuchał, a często i łzy miał w oczach.

Kto tych wszystkich piosnek wyuczył Marysię, nie wiadomo zgoła, a gdyby jej się kto spytał o to, ona sama nie wiedziałaby także.