— Stój! stójże! — krzyknął głośniej teraz, gramoląc się z siana, Podziomek. — Stójże, kiedy wołam!

— A co tam? — zapytał chłop, jakby go pierwszy raz słyszał.

Wygrzebał się Podziomek i patrząc bystro chłopu w oczy, zapyta:

— Nie łżeszże407 ty, chłopie?

A Skrobek:

— Cobym miał łżyć408? Prawda jest i już!

— Jadła dość, mówisz?

— Co żywot409 strzyma!

— I kraśno410?

— Omasta411 aż po brodzie kapie!