Jak to okiść srebrną frenzlą

U konarów wisi,

Jaki trop borsuczy w śniegu,

A jaki znów lisi...

Jak się echa w puszczy niosą,

Od końca do końca,

Jak my, dęby, w złocie stoim

Od jasnego słońca.

Niechże wiedzą, niechże znają

Wśród białego dworu,