Lecz gdy je oglądać jęła,

Malarz — szust! — I wnet, o dziwo

Zjadł bez trwogi myszkę żywą.

Na opiece wierzby

Poszła matuś do roboty,

Poszła na pole,

Zostawiła suchej wierzbie

Swoje pacholę.

A ty stara sucha wierzbo,

Pilnuj mi chłopca!