Na najwyższą gałąź skoczy.

Aż raz, patrzy, coś tu stoi.

Chce polizać, lecz się boi,

Nie wie co to, nie chce pytać,

Napis jest — nie umie czytać.

Wącha, patrzy, aż ozorek

Wystawiwszy, liznął korek...

Jak nie miauknie! Jak nie wrzaśnie!

— Gwałtu! — A to pieprz był właśnie.

Boli, piecze, szczypie, strzyka,