Co poszli ztąd w żałości.

Ten wielki, czarny, smętny grób,

On wyda z siebie życie.

Przetrzyma dobę ciężkich prób

I pęknie na rozświcie.

I wyjdzie z niego blask i woń

I duch świeżości pełny,

I wniebowstępną wzniesie dłoń,

Na srebrnych chmurek wełny.

I wyjdzie z niego żywa moc,