Przebierać się co godzina:

Lecz z Piotrusiem kłopot tęgi...

Oj mężczyźni, niedołęgi!

Wnet pan Piotr kapotę kładzie,

Naśladując wiernie Dziadzię.

Na guziki ją zapina,

Fontaź na wiatr, w ręku trzcina...

Już z powagą wielką kroczy,

A że surdut go opada,

Że kapelusz wlazł na oczy,