Już konwalja drzemie biała,

Już i trawka zadrzemała.

Dąb staruszek lasu strzeże,

Strumyk szepce swe pacierze,

Płynąc kędyś z gór.

Cichy gaj! Cichy gaj!

Gdy zakwitnie wonny maj,

Kiedy w nocny mrok i ciszę

Wietrzyk listkiem nie kołysze,

Gdy po gniazdkach śpią ptaszęta,